KHE bikes

04.12.2013

Tytuł

KHE bikes
Najlżejszy zawodnik

 

KHE, firma aktualnie kojarzona praktycznie tylko i wyłącznie z lekkością, niską wytrzymałością i ogólnie pojętym newschoolem. Jeżeli jednak przyjrzymy im się trochę bliżej, nie sposób im odmówić obszernej historii, wkładu w BMXa jakiego aktualnie znamy, oraz innowacyjności i nieszablonowego myślenia designerów.

Pierwszy raz KHE pojawia się w 1988 roku założone przez dwóch Germańskich braci Thomasa i Wolfganga Goring. Sama nazwa jak się okazuje, nie jest skrótem literowym od jakieś tajnego trójwyrazowego hasła, ale po prostu okrojoną nazwą miasta z którego założyciele się wywodzą Karlshure = K'he. Z relacji Thomasa wynika również dosyć klasyczny powód na założenie firmy. Części były kiepskie i mało, a własnych pomysłów w głowie pełno!

Pierwszymi produktami klepanymi na domowej tokarce były aluminiowe pegi, oraz pierwsze na świeie nakręcane guardy na sprocket - Grinddisc. Pomysł okazał się na tyle trafiony, że wkrótce został przyjęty przez takiego giganta jak Haro i zastąpił w jego seryjnych modelach budowanych pod jazdę streetowo - rampową wielkie i ciężkie ramy ze zintegrowanym bashguardem. 

Na przełomie lat 80-90 KHE rzuciło na rynek parę innowacyjnych, ale nie przyjętych na większą skalę rozwiązań. Najciekawiej prezentowały się aluminiowe pegi nakręcane na stalową nakrętkę w taki sposób, że pega można było zdejmować i zakładać, bez odkręcania koła, oraz widelec bez spawów, w którym w razie awarii można było wymienić każdy element oddzielnie, od śrubki aż po całe golenie czy sterówkę.

Do roku 2000 powstało parę flatowych ram i kompletnych rowerów, co ciekawe zwłaszcza we wcześniejszych latach większość z nich spawana była w Rosji z niemieckiego Cro-mo i Alu, a jeden z seryjniaków został nazwany na część Dolly Buster, ichniejszej gwiazdy filmów porno. Jak by nie patrzeć kolejna innowacja, KHE w tym temacie znacznie wyprzedziło Bonedetha;)

Rok 2001 przyniósł innowację w postaci wymyślnego rotoru f-set, przypominającego z wyglądu puszkę po napoju napawaną na główkę ramy, ale za to po wyregulowaniu działającą i bez luźnych elementów mogących się zaplątać w buta przy flatowych sztuczkach.  Warto wspomnieć że Khe niedawno odświeżyło stare pomysły z nowym systemem AFFIX

W 2005 roku, po paru latach flato - parkowego rozwoju, KHE mocniej wkroczyło na ścieżkę, która wykreowała obecny wizerunek marki. Pojawiały się kolejne części, z których większość była opisywana jako najlżejsza na rynku. Najistotniejszym chyba tworem, były opony KHE mac, pierwsze kevlarowe ogumienie w świecie BMX z wagą zaczynającą się już od niecałych 300 g. Słynne z grubości ścianki porównywalnej do dętki, oraz z konieczności ładowanie w nie tak wysokiego ciśnienia, aby nie łapać snejków i utrzymać oponę w obręczy, że w praktyce trzeba było jeździć z dwoma wysokociśnieniowymi bombami na kołach. Te "niedogodności" nie zniechęciły jednak znacznej części, zwłaszcza parkowych riderów, mających do dyspozycji gładkie sklejki. Uniwersalny bieżnik i waga absolutnie nie do pobicia sprawiły, że do tej pory większość prosów używa ich w swoich rowerach, w Polsce np. Skejcik i Szamanek, a w świecie Webb, Main, czy team rider KHE Daniel Dhers.

2006 rok przyniósł pierwsze kombo kierownicy z mostkiem we flatowej wersji, oraz freecoaster na łożyskach maszynowych w takiej postaci jaka jest aktualnie uznana za "standard" i sprzedawana pod różnymi nazwami przez różne firmy, które ogólnie można określić jako "na patencie KHE". Rozwiązanie to dopiero około rok temu zaczęło być zastępowane czymś z innym mechanizmem działania, ale jak na razie nie do końca skutecznie. Wszędzie widać różnorakie prototypy, lecz w sklepie wciąż nic poza KHE nie dostaniemy.  Niemiecka firma również jako pierwsza wypuściła frika na pełnej osi 14mm, dając tym samym sporo nowych możliwości dla streeetowych riderów lubiących ciężkie grindy.

Trzy lata później, w roku 2009 Khe miało w ofercie najlżejsza ramę flatową KHE Titan, poniżej 1 kg, najlżejszą ramę parkową KHE Specter 1,7 kg, najlżejsze kombo mostek + kiera KHE Anchor 780 g oraz najlżejszego seryjniaka KHE Specter pro poniżej 9 kilo. Niestety jak się w perspektywie czasu okazało, żadna z zaproponowanych części nie była wystarczająco wytrzymała, aby mogła być traktowana inaczej niż jako ciekawostka, albo sprzęt dla najdelikatniej jeżdżących, lekkich riderów.

Rozpadające się w rękach anchory i z nienacka nuklearnie eksplodujące opony dosyć destruktywnie wpłynęły na ogólną opinię o marce, na zawsze już chyba oznaczając ją łatką firmy flatowej, albo dla świrów wagi. Aktualnie nie za bardzo nawet mamy mozliwość zmiany tej opini przez zapoznaniu się z nowościami i ich przetestowanie, bo za wiele tych czesci u nas po prostu niema. Można dostać piastę, kierownicę, cześci zamiennie do fricoastera, czy sprowadzane na kilogramy przy każdej dostawie Opony MAC, ale stanowi to jedynie czubek przepastnej oferty sprzętowej KHE. Sprawdźcie jak to wygląda w katalogu na 2013 rok.