Animal Bikes

20.02.2014

Tytuł

Animal Bikes
since 2000

 

Początki Animala to rok 2000, i więzienna przygoda Ralpha Sinisi, Boba Screbo, Georga Dossantosa, Mika Taga i Crandala pod banderą FBM. Więzienne przeżycie było ponoć tak "intensywne" że wkrótce potem Sinisi postanowił zadziałać w BMXowym interesie wypuszczając pegi OG jako pierwszy produkt. Nie do końca rozumiem co prawda związek więziennego życia z metalowymi kołkami do rowerów, ale ewidentnie coś musi być na rzeczy;) 

"I never wanted to start a company. I was on a road trip with Tag, Crandall, Scerbo, and Dossantos. We all got arrested in Georgia for riding at some college. Tag and I grinded down some new marble ledge at a campus and a professor got pissed and pressed charges on all of it. We were all flea bathed and put in orange suits and thrown in county jail. It was a real dehumanizing experience. We almost got stuck in there for a month. When we finally got someone to bail us out we decided to get the hell out of Georgia. We got to South Carolina and went camping. I bugged out all night about doing something new and different. Crandall fell asleep early as usual and Bob, George, Tag, and I walked around these crazy woods all night under a full moon. It was some battleground from the Civil War and was real crazy. We reached some old fort thing and I was so psyched, I decided to start a company.
Ralph Sinisi, www.bmx-test.com, sierpień 2003

W ten sposób powstała jedna z  firm w 100% rider owned, rider operated. Co ciekawe, rzadko zdarza się, że wieloletni właściciel dalej jest tak aktywnym riderem jak Sinisi, który pojawia się regularnie w  filmach Animala i dotrzymuje tempa wszystkim team riderom. 


Ralph Sinisi @animal bikes 2013

Sama nazwa nazwa wzięła się od ukutego wśród założycieli określenia na jakąś grubą akcję np "animal rail" na ciężką poręcz i ma odzwierciedlać mocny, zwierzęcy wizerunek firmy. Co ciekawe w Wielkiej Brytani nazwa Animal jest już zastrzeżona przez inną firmę i dlatego w ichniejszych sklepach internetowych znajdziemy te same części dla zmyłki pod nazwą "A. bike co." 


Gryf Animala

Wkrótce po pierwszych produktach powstało pełne wideo, wydany jeszcze na kasetach VHS "Animal" z 2001 roku, który ukształtował w znacznej mierze styl nagrywania "brudnego streetu" z ręki z rybim okiem. Do dnia dzisiejszego powstało jeszcze parę pełnych filmów i praktycznie wszystkie można spokojnie uznać za klasyki.

Jednym z największych atutów Animala od samego początku był team. Ekipa była na kosmicznym poziomie, a do tego świetnie dobrana i nakręcająca się wzajemnie podobnym stylem jazdy. Dzięki takim nazwiskom jak Delarosa, czy Scerbo Animal bardzo szybko stał się synonimem czarnego, "Nowojorskiego" streetu, który w pakiecie z obowiązującą tam stylówa, czyli biała po kolana i szerokie spodnie był i jest dalej kopiowany przez całe watahy riderów na świecie. 

Od samego początku części Animala trzymały wysoki poziom, mimo 100% wschodniej produkcji. Set-up GLH na przodzie i ASM na tyle w którymś momencie swojej jazdy miał chyba co drugi streetowiec, zazwyczaj zestawione z siodłem Stripe. Do tego dochodzi mostek Jump-off i kierownica BOB. Wszystko na fali Animalowej zajawy.

Przez bardzo długi czas, Animal nie ruszał tematu ram, widelców i korb. Sytuacja zmieniła się zaraz po odejściu Edwina z Fita w 2010 roku, kiedy pod nazwą powstałego parę lat wcześniej jako firma koszulkowo - filmowa SKAVENGER'a, zaczeli pracę nad ramkami. Nota bene poza ED współwłaścicielem "sprzętowego" SKVR również został Sinisi, więc nic dziwnego, że obie firmy stanowią praktycznie jednolity organizm i współdzielą team.